Blog – Pielmień.pl
Pracujemy dla Ciebie:
od 10:00 do 20:00
Zamów przez telefon
+48 512 261 944
Blog
Katarzyna PEŁCZYŃSKA-NAŁĘCZ: Polski stół z rosyjskim łączy obfitość, ale dania są różne

O różnicach między polskim i rosyjskim śniadaniem, o kolorze barszczu, o rzodkiewce z kawiorem i ulubionej przez Rosjan wódce opowiada Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która Rosję i Polskę zna od dziecka.

 

PIELMIEŃ: Czy pani gotuje?

 

Katarzyna PEŁCZYŃSKA-NAŁĘCZ*: Tak. Choć nie powiem, że to jest pasja.

 

A czy gotowała Pani mama? Pochodzi z Kubania — gdzie rosyjska kuchnia spotyka się z ukraińską i kaukaską.

 

O tak bardzo dużo! Jest to region „wielokulturowy”, jeśli chodzi o kuchnię, choć oczywiście mama też gotowała rzeczy jak najbardziej polskie.

 

Znała Pani rosyjskie tradycje kulinarne od dziecka.

 

W naszym domu tradycyjną codziennością była kasza na śniadanie. Nie było tego w innych domach — w Polsce zwykle na śniadanie je się kanapki. U nas jadło się najróżnorodniejsze kasze, na ile to było możliwe w tych czasach. Kasza gryczana, kasza manna, kasza perłowa, kasza mazurska. Były z mlekiem lub bez mleka, z dużą ilością masła. Czasem były z rodzynkami, do tego obok był twaróg. Śniadanie u nas było bardziej rosyjskie niż polskie.

 

A co Pani mama wzięła z polskiej kuchni?

 

Mama robiła sporo mięs — to chyba było polskie. Typowe w naszym domu były różne polskie zupy, choć nigdy nie było takich obiadów jak schabowy z ziemniakami. Podczas kryzysu mama nauczyła się samodzielnie robić w domu kiełbasę. Przywiozła kiedyś z Rosji takie ciężkie, żeliwne, wielkości niedużej walizeczki urządzenie do wędzenia. Zbieraliśmy igły z lasu, do środka wkładaliśmy kurczaka albo rybę — i wychodziła rewelacyjna wędzone rzecz. W czasach niedoborów żywieniowych było to czymś niesamowitym.

 

Pani matka jeździła do Rosji w czasach PRL-u. A Pani?

 

Ja też.

 

Zwracała Pani uwagę na różnice w kuchni rosyjskiej i polskiej?

 

My mieliśmy w domu dużo dań, które nigdy by się nie pojawiły, gdyby nie mamy tradycje rosyjskie. Ja tych dań mogę wymieniać multum. Zapamiętałam sałatkę z fasola z burakiem — winigriet. Tego w Polsce nie ma, a ja to umiałam robić. Pojawiały się w domu bliny — takie prawdziwe, smażone, ze sfermentowanego ciasta, z dziurkami. Każdy kto jadł bliny, wie o co chodzi i czym się różnią od naleśników. Pojawiały się regularnie w domu pirogi — w rosyjskim znaczeniu, które z polskimi pierogami nie mają nic wspólnego. Piróg jest duży, kwadratowy lub okrągły, pieczony z nadzieniem na patelni. Różne były te nadzienia — ale najbardziej typowy piróg jest z kapustą. Taki piróg po upierzeniu kroi się w trójkąty i specjalnie odsmaża się na maśle z obu stron. Ja się wyspecjalizował w odsmażaniu.

 

Nigdy się Pani nie nauczyła robić takich pirogów?

 

Mój syn nauczył się i robi to wyśmienicie! On chodził do babci kilka razy, po kilka godzin uczył się tego piec. Też nauczył się robienia pirożków. Jest to ciasto z nadzieniem (kapusta, ziemniaki), które się smaży.

 

Ostatnio między Ukraińcami a Rosjanami pojawił się nowy front sporów internetowych — o barszcz: czyj on jest i jak się jego gotuje. Polski barszcz ukraiński jest jeszcze inny. A czym był dla Pani barszcz?

 

Był u nas w domu barszcz czerwony — „ukraiński” — ale on jest tak naprawdę z Rostowa i z Krasnodaru. Jest on bardziej pomarańczowy, zupełnie inny niż w Polsce. To jest barszcz, w którym jest fasola i w którym jest tyle samo buraków co pomidorów.

 

Była Pani ambasadorką RP w Moskwie w gorących latach 2014—2016. Czym rosyjskie przyjęcia dyplomatyczne różnią się od polskich?

 

Bez wątpienia, są to dwie różne kuchnie i dwa różne przyjęcia. To co łączy Polaków i Rosjan — to przekonanie, że musi być dużo i suto. I na oficjalnym przyjęciu, i jak się przyjmuje gości prywatnie. Taki typ gościnności nas łączy, natomiast dania są inne. Choć teraz na stołach rosyjskich kuchnia też się zmienia. Dawniej kawior był głównie z chlebem. A teraz w Moskwie, zwłaszcza w bogatszych domach, gdzie dbają o linię, zauważyłam nowy sposób podawania kawioru: na rzodkiewce i na ogórku. Zwłaszcza czarny kawior — ten z bardzo z wysokiej półki.

 

W Rosji kawior pojawia się często — poprzez niego Rosjanie chcą podkreślić swoje tradycje. A wiele Polaków kawioru nie cierpi!

 

Uwielbiam kawior! Ja akurat bardzo cierpię, że nie mogę pojechać teraz do Rosji i przywieźć stamtąd kawioru. Mam swoje miejsca w Moskwie, gdzie można kupić dobry kawior. A w Polsce taki jest w zasadzie nieosiągalny.

 

Albo trzykrotnie droższy. A czy to prawda, że na rosyjskich przyjęciach często króluje wódka, nie wino?

 

Jeśli chodzi o alkohole, to w Rosji nastąpiła zmiana. Pamiętam moje pierwsze wyjazdy służbowe czy dyplomatyczne — wtedy naprawdę nie chciałam pić, więc musiałam mówić, że jestem na antybiotyku. Natomiast teraz w ogóle nie ma tego problemu. Ludzie oczekują, że się pije, ale spokojnie można pić wino i nikt się na to nie obrazi.

 

Rosjanie przestali lubić wódkę?

 

Lubią polską wódkę! Jak przychodzili do polskiej ambasady, to oczekiwali, że będzie podana dobra polska wódka. I otrzymywali — co nie znaczy, że dochodziło do jakichś nieadekwatnych sytuacji. Po prostu Rosjanie lubią polską wódkę.

 

Pani Katarzyno, a jak długo jest Pani z Pielmieniem?

 

Wydaje mi się, że od kilku lat.

 

Czyli od początku w 2016 r.

 

Cała moja rodzina bardzo lubi pielmieni, w Moskwie dużo tego jedliśmy. I w Polsce też lubimy!

 

Katarzyna PEŁCZYŃSKA-NAŁĘCZ* — socjolożka, działaczka, dyplomatka. Pierwsza i dotąd jedyna w historii ambasadorka Polski w Rosji. Od prawie roku — dyrektorka Instytutu „Strategie 2050”.

 

Zdj.: PolandMFA

Zimę upiększą Ci odporne na mróz pielmieni syberyjskie

Czy wiesz, że w ostatnich dniach na ulicach syberyjskich miast temperatura dochodziła nawet do — 40°C ? Nasi przyjaciele z Tomska powiedzieli nam: mróz, ale jak nie ma wiatru, to całkiem znośnie!

 

Mówi się też, że na Syberii mieszkają najbardziej wytrwali ludzie, którzy nade wszystko cenią wolność.

 

Nasze pielmieni syberyjskie — to pielmieni z charakterem. Ich nadzienie jest klasyczne, z mieszanki wołowiny i wieprzowiny. To jest dość kaloryczna opcja — akurat na chłodną porę roku (którą mamy też w Polsce).

 

Szybko się najesz tym daniem. Znakomicie rozgrzeje Cię zrobiony z tych pielmieni tłusty i pożywny rosół.

 

Ugotujesz je szybko we wrzątku!

 

Dowiesz się, że są gotowe — po 3—4 minutach po tym, jak wypłyną na powierzchnię!

 

GOTOWE! I zima robi się piękniejsza!

 

Twój nie bojący się mrozu

PIELMIEN.PL

 

Zdj. Pixabay

Zjeść Warniczkes w Tu bi-Szwat… O czym to i do czego tu PIELMIEŃ?

🤔 Czy wiesz że dziś (27 stycznia) wieczorem rozpoczyna się żydowski Nowy Rok Drzew (Tu bi-Szwat, ט״ו בשבט)❓
 
💥 W kalendarzu żydowskim — aż cztery święta, rozpoczynające nowy rok, w Polsce najczęściej znany tylko Rosz-ha-Szana.
(więcej…)

7 faktów, które możesz nie wiedzieć o pielmieniach

„Made in China”? — No nie. Chińczycy próbują przekonać świat, że pierożki, dumplings i piemieni — to ich wynalazek, jednak uralskie i syberyjskie pielmieni zostały wynalezione przez rdzenną ludność ugrofińską, a od 14. wieku zaczęły rozprzestrzeniać się wśród wschodnich Słowian. Danie podbiło Rosję tym, że mięso przed gotowaniem można było długo przechowywać zimą, na mrozie — a zawijane w ciasto, ono nie przyciągało swoim zapachem drapieżników.

 

(więcej…)

0
0
Twój koszyk
Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu